sobota, 12 stycznia 2013

8. 50 Twarzy Greya.


            Pierwsza notka ode mnie. Mam nadzieję, że Aiami nie zabije mnie za tak długie zwlekanie… A co do książki, którą będę oceniać… Sprawdźcie sami (;


            1. Opis: Tej książki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Każdy o niej zapewne słyszał w mniejszym lub większym stopniu. Młoda studentka literatury Anastasia Stelle przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcom. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkanie nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle, że on zjawia się w sklepie, w którym pracuje Anastasia, a na dodatek prosi o drugie spotkanie.
            2. Styl: W tej rubryczce powinnam się rozwodzić nad wspaniałym stylem autorki, jak to ona nie pisze, a tak naprawdę ta książka jest napisana stylem kompletnie chaotycznym. W większości pisana jest językiem potocznym i pojawiają się słowa, których używają jedenastolatki, by później użyć słowa, którego znaczenia nie zna dziewięćdziesiąt procent ludzkości. Góruje kilka fraz, które wciąż są powtarzane i wciąż, i wciąż, i wciąż, aż do znudzenia. Autorka uczepiła się kilku fraz i skrupulatnie wprowadzała je przez całą książkę, co mnie niezmiernie irytowało podczas jej czytania.
            3. Cytaty: Well… Jeśli ta książka jakiekolwiek ma to gratulacje dla znalazców.
       4. Ocena ogólna: Więc mogę się tu porozwodzić, tak? Tak. Książka jest cholernie nieprawdopodobna. Cała ta historia jest naciągana do granic możliwości, że przez większość czasu śmiałam się z jej naiwności. Dziewczyna spotyka faceta, złego bad-boya, który się zmienia pod jej wpływem, bo się zakochuje. Pani wybaczy, ale to już było. Po drugie, sceny, dla których większość w ogóle sięga po tę książkę, wcale nie są tak wspaniałe, jak to wszyscy mówią. I nie. Nie zajmują większości książki, jak wszyscy myślą. I prawie każda jest tak absurdalna i nieprawdopodobna, że czytając je, śmiałam się do rozpuku. Lećmy dalej. Polska korekta była tragiczna. Zdarzały się literówki, dialogi pisane były różnorodnym stylem. Raz z kropką, raz bez, jakby osoba korektująca książkę sama nie była pewna, która wersja jest poprawna. Dalej są dialogi. Niby poważni, dorośli ludzie a rozmowy, które ze sobą prowadzili były na poziomie zakochanych trzynastolatków. Rozbawiła mnie scena, kiedy rozmawiali ze sobą przez telefon i żadne z nich nie mogło się rozłączyć. I tak przez prawię stronę. Z drugiej strony książka nie jest AŻ TAK beznadziejna, bo da się ją przeczytać. I samo zakończenie sprawia, że chce się sięgnąć po następną część. Autorka doskonale wiedziała, jakiego chwytu użyć przy samym zakończeniu. Samą książkę polecam, jeśli naprawdę nie macie czego czytać. Czyta się ją całkiem szybko, gdyż większość zajmują dialogi i idiotyczne przemyślenia głównej bohaterki.
            5. Ocena: 4/10

            

1 komentarz:

  1. A mnie się ta książka bardzo podobała. Przeczytałam całą trylogię i jestem pod ogromnym wrażeniem. Skoro biblioteki apelują by ją wycofać to znaczy, że książka jest na serio dobra. Jest to najlepszy erotyk jaki dotąd czytałam i z niecierpliwością czekam na ekranizację, chociaż wiem, że książki i tak nie przebije, jednak liczę na miłe zaskoczenie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń